Nie zaczynałem od feng shui. Zaczynałem od pytania, które nie dawało mi spokoju podczas studiów inżynierskich: dlaczego w jednych przestrzeniach człowiek od progu czuje spokój, a w innych — mimo drogiego projektu — nie potrafi odpocząć?
Odpowiedzi zacząłem szukać w filozofii taoistycznej. Tao Te Ching i Księga Południowego Kwiatu nauczyły mnie patrzeć na świat jak na przepływ — nie zbiór rzeczy, ale ruch energii. Stamtąd był już krok do feng shui, które jest niczym innym jak praktyką tego przepływu w naszych domach.
W 2019 roku ukończyłem Akademię Feng Shui we Wrocławiu, rok później — kurs Czterech Filarów Przeznaczenia (BaZi). Dyplom inżyniera budownictwa przestał być tylko zawodem, a stał się drugim okiem: patrzę na przestrzeń jednocześnie jak praktyk, który wie, co da się przebudować, i jak konsultant, który wie, po co.
Dziś pomagam ludziom w Warszawie i całej Polsce zrozumieć dwie rzeczy: co mówi o nich ich data urodzenia i jak przestrzeń, w której żyją, może zacząć im sprzyjać. Bez magii i przesądów — z szacunkiem do klasycznych metod i zdrowym rozsądkiem.